Czego nauczyłam się na planie „Lombardu”?

Zacznę od tego, że odrzuciłam już wcześniej propozycję zagrania w tym projekcie. Po pierwsze jest to serial paradokumentalny, których na tym etapie mojej kariery unikam, po drugie niskie wynagrodzenie. Czemu zmieniłam zdanie..? 😉

  1. Montowałam sceny dla aktorki, która miała główną rolę w jednym z odcinków „Lombardu”, gdzie partnerował jej znanym i doświadczony aktor. Sceny były dobrze zrealizowane i dobrze zagrane, do tego na pewno pod względem promocyjnym pomagało, iż grała sceny z rozpoznawalnym aktorem.
  2. Pojawiła się ciekawa rola, w kontrze do tego jak zwykle jestem obsadzana i miałam grać sceny z gwiazdą.
  3. Miałam akurat tydzień podróżowania Poznań, Kraków a teraz miał być Wrocław, więc wyglądało na to, że sama przyciągnęłam sobie kolejną wycieczkę pociągiem.
  4. Dawno nie grałam i co tu mówić, miałam spore wydatki, więc każdy grosz się liczy 😉

Teraz co musicie widzieć a propos tego projektu z punktu widzenia organizacyjnego. Macie zwrot kosztów dojazdu w dwie strony za pociąg, bilet II klasa. Transport na plan zapewnia produkcja z hotelu na plan i z powrotem, tylko jeśli mieliście nocleg, w przeciwnym razie musicie radzić sobie sami. Nocujecie we Wrocławiu pod warunkiem, że macie zdjęcia z samego rana lub gracie kilka dni, wtedy produkcja organizuje i pokrywa Wam koszt hotelu*. W hotelu jest suszarka i śniadanie, jeśli chodzi o ogrzewanie to jest panel od klimatyzacji, która też grzeje. Piszę o tym, bo siedziałam kilka godzin w zimnym pokoju zanim na to wpadłam 😉

Kolejna ważna sprawa to sami odpowiadacie za swój makijaż, fryzurę i kostium. Jeśli spotkaliście się, kiedyś na planie z niemiłymi makijażystkami, które nie chcą Was umalować i ulizują Wam włosy lub kostiumografkami, które ubierają Was jak stare ciotki klotki na obcasie Waszej babci to nareszcie macie okazję wyszykować się tak jak chcecie 😉 Pomaga to też bardzo przy budowaniu roli i realizacji Waszego wyobrażenia o swojej postaci. Jeśli na co dzień się nie malujecie lub nie macie szerokiej garderoby, może być to dla Was niemniej pewien dyskomfort. Warto zabrać ze sobą 2 stylizacje, ponieważ, jeśli trafi się inny bohater w tym samym kolorze bluzki, mogą kazać Wam się przebrać. I choć na miejscu jest pewna pula ubrań i kostiumografka, to fajnie zagrać w czymś, co samemu wybrało się dla swojej postaci.

Powiem tak, nie byłam wcześniej na planie paradokumentu, więc nie wiedziałam czego do końca się spodziewać. Tutaj była bardzo „relaksacyjna” atmosfera pracy, zero pośpiechu. Czas na przegadanie scen (czyli moment dla stałej obsady, żeby pogłębić naukę tekstu), omówienie sytuacji, kto gdzie idzie i kręcimy pierwsze ujęcie, na dwie kamery. I bach krzyczą mamy to, kolejne! Ja w szoku, mówię jak to… pomyliłam się, tutaj coś niewyraźnie powiedziałam, a oni „to poprawi się na zbliżeniach”. Więc po jednym zagraniu sceny w ogólnym planie przechodzimy od razu do zbliżeń. Tutaj z kolej też bardzo mało ujęć, za to dużo pick upów. Czyli jeśli ktoś się bardzo pomylił lub przestał grać to ujęcie nie jest przerywane tylko powtarzana jest ostatnia kwestia i jedziemy dalej. W efekcie praktycznie nie było jednego dubla, który zagralibyśmy płynnie w całości. Granie z dwoma kamerami i kilkoma bohaterami w scenie również, nie jest takie łatwe, ponieważ musisz przejść linią wzroku przez kamerę, jednocześnie na nią nie spoglądając. Dochodzi do tego współpraca z amatorami, co jest pewną loterią. Niestety przy zestawieniu aktor i amator, cała scena może nagle wypaść bardzo słabo ze względu na różnice w poziomie grania. Oczywiście taka sama sytuacja może się wydarzyć, kiedy grasz z aktorami po szkole, ale tutaj po prostu ryzyko jest większe.

Podsumowując, czego się nauczyłam. Twój pierwszy dubel musi być najlepszy, bo kolejnego może już nie być. Cały czas należy być bardzo skupionym podczas ujęcia i bardzo dobrze znać swój tekst i kolejność padania tekstów, aby bez problemu przerywać scenę i grać ją od środka. Przed ujęciem trzeba zwrócić uwagę na ustawienie wszystkich kamer i mieć świadomość ich pozycji w trakcie grania. Należy przygotować sobie 2 zestawy stylizacji postaci w 2 różnych kolorystykach. Czekać na fajną propozycję, bo to że raz odrzucicie jakąś rolę, nie znaczy, że nie dostaniecie kolejnej ciekawszej do zagrania. „Lombardu” nie wyświetla się na FilmPolski, więc jeśli sami nie wpiszecie go w cv, mało kto z branży będzie o tym wiedział (to dla tych co mają obawy co do grania w paradocu pod względem wizerunkowym), za to sam serial ma dużą stałą widownię i jest doceniany w konkursie TeleTygodnia, posiada na koncie już 2 Telekamery. Dlatego warto zrobić sobie pamiątkowe fotki ze stałą obsadą serialu i podzielić się nimi na Waszych social mediach. Znam historię aktorki, która po występie w roli odcinka w „Lombardzie” została zauważona przez wrocławską produkcję i zaproszona do nowego serialu do roli głównej! Więc jak to mówią praca daje prace, graj jak najwięcej i każdy pobyt na planie traktuj jako nową lekcję 🙂 Dodam tylko, że na planie nie widziałam, żadnego przeglądu, więc trochę strach się bać 😀 Ale na pewno dam Wam znać, jaki był efekt po emisji odcinka. Warto wcześniej się upewnić, czy w scenach partnerują Wam sami aktorzy.

Jeśli Wy macie jakieś dobre rady dot. planu tego serialu koniecznie podzielcie się nimi w komentarzach!

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *