Jak bawić się epizodami?

Zagrałam bardzo dużo epizodów, co możesz potwierdzić na moim profilu filmpolski. Mam nadzieję, że Twój też jest już zaktualizowany 😉 Zaraz po szkole aktorskiej epizody dawały mi dużo radości, bo byłam na planie i mogłam grać. Po kilku latach niemniej chciałam czegoś więcej, a dokładniej większe role 😀 Ponieważ one przychodziły dużo rzadziej niż epizody musiałam się nauczyć na nowo nimi cieszyć, ale też maksymalnie je wykorzystywać do swoich celów. Zastanawiacie się co takiego wielkiego można zrobić jak się ma do powiedzenia 3 zdania? Poniżej kilka moich historii z planów wziętych.

Miałam jedną scenę w filmie ze Studio Munka, grałam pracownicę siłowni i postanowiłam wypełnić ankietę postaci, czyli 100 pytań do. Wiedziałam co pije rano, jak jedzie do pracy, jaką nosi bieliznę, czy ma chłopaka itd. W końcu nawet, jeśli gramy mały epizod to jest to cały żywy człowiek ze swoją historią, wrażliwością, marzeniami. Jeśli poświęcimy czas na przygotowanie charakterystyki postaci, nasze epizody będą między sobą zróżnicowane i dzięki temu lepiej wypadną obok siebie w demo. A nie, że za każdym razem gramy po prostu miłą dziewczynę. Na planie zapominamy o tym wszystkim, to zostaje w naszej podświadomości i słuchamy uwag reżysera.

W „Ojcu Mateuszu” postawiłam zbudować postać w oparciu o postać z książki „Harrego Pottera”, specyficzną Lunę. Tylko tak byłam w stanie mówić dość dziwne kwestie mojej bohaterki 😉 Do tego miałam dużo scen w tle, więc wymyśliłam sobie swoją własną intrygę, że znam mordercę i dzwonię do niego, żeby powiedzieć, że szuka go policja a czasem podsłuchuje też, co mówią policjanci. Ja miałam co grać w 5 dublach i byłam podekscytowana śledztwem a reżyser nawet nie zauważył, bo był to dalszy plan 😉

W „Na Wspólnej” jako matka, która dostaje ataku serce i martwi się o synka tak naprawdę przeniosłam się na mój wymarzony plan „Chirurgów” (ang. „Greys Anatomy”). Dzięki temu udało się się przeżyć zimno i padający na mnie śnieg na noszach i za każdym razem miałam łzy w oczach jak wkładano mnie do karetki, choć kamera była za daleko, żeby to widzieć. Ja zagrałam wtedy w jednym z najlepszych seriali na świecie i tak się czułam..

Ostatnia historia jest trochę w kontrze. Otóż z warsztatów CASTING&DIRECTED by Paulina Krajnik&Olga Chajdas wyniosłam jak ważne są nasze założenia co do sceny. Postanowiłam to sprawdzić na planie „M jak miłość”. Podjęłam konkretne decyzje, co do obecnej sytuacji mojej bohaterki i jej celu w scenie, tak żeby scena była ciekawsza. Moja dziewczyna miała agendę, chciała znaleźć dawcę nasienia. Po pierwszym dublu reżyser podszedł z uwagą, że powinnam się więcej śmiać i więcej uśmiechać. Minimalnie dostosowałam moją grę aktorską, niestety reżyser nadal oczekiwał czegoś innego. Plus za to, że chciał ze mną pracować, miał wizję i omówił ze mną krok po kroku, jakie ma oczekiwania względem mojej gry aktorskiej w tej scenie. Wtedy powiedziałam mu o moich założeniach, wiedziałam, że to ważne, żebyśmy się zrozumieli. Trzeba jednak zawsze pamiętać, że reżyser ma też swoją wizję i naszym zadaniem jest ją zrealizować, od tego jak dobrze to zrobimy zależy jego zadowolenie i nasze dalsze zatrudnienie 😉 W 3. dublu udało mi się krok po kroku zrealizować jego wskazówki: tu bądź taka, tu się roześmiej, tu się zdziw itd. Reżyser był zadowolony 😀 Scena nadal będzie zróżnicowana, aktorsko dobra, tylko nie taka jak ja sobie wymyśliłam, ale może to i lepiej. Niestety nie mamy dostępu do podglądu, więc musimy zaufać reżyserowi, że jemu też zależy na tym, żebyśmy wypadli jak najlepiej.

Co mogę powiedzieć bawcie się epizodami! Są historie, gdzie epizody rozwinęły się w role z kontynuacją lub ktoś został zauważony i dostał potem większą rolę w innym projekcie. Jak to mówią nie ma małych ról…

 

fot. Warner Bros

 

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *